| A A A |
<
 
>  

Zofia Walkowicz

Rocznik 1928

Kawałek okupacyjnej rzeczywistości z bohaterem w tle.

 

Krowa

Działo się to w 1941 we wsi Łowczówek-Pleśna. W okresie okupacji niemieckiej obowiązywał kontyngent na rzecz Niemców. Moja mama posiadała niewielkie gospodarstwo, ale dzięki jej pracowitości i zaradności na tej roli mogliśmy przeżyć okupację niegłodując. Miała jedną krowę, którą nazywała żywicielką rodziny i właśnie tę krowę wyznaczono na oddanie dla Niemców. Mama wpadła w rozpacz. Apelowała gdzie tylko mogła, mówiła, że ma troje dzieci, że ta krowa to podstawa całej gospodarki i żywienia całej rodziny. Nie pomogło błaganie ani płacz – władze były bezwzględne. Poszła jeszcze poradzić się sąsiada, który wówczas pełnił jakąś tam funkcję przy władzach administracyjnych wsi. I ten właśnie sąsiad powiedział: „Proszę nie rozpaczać, przyprowadzi pani krowę zgodnie z nakazem. Ja będę przy odbiorze. Zanotujemy, że krowa została oddana, a pani wróci z krową do domu”. I rzeczywiście, udało się. Mama po odnotowaniu oddania krowy, zamiast do wagonu, przyprowadziła krowę do domu.

Całe życie wspominała o bohaterstwie sąsiada, bo przecież w razie wpadki groziła mu śmierć. Zawsze mówiła, że dzięki panu Mazurowi przeżyła wraz z dziećmi wojnę, że pan Mazur, aby uchronić rodzinę od głodu, narażał swoje życie. A ja ciągle czułam, że moim obowiązkiem było o tym mówić i dziękuję Narodowemu Centrum Kultury i programowi „Świadkowie historii” za to, że mogłam to opowiedzieć. Szkoda tylko, że pan Stanisław Mazur już nie żyje.

odzieĹź reklamowa, Sitodruk Warszawa
design: studiobakalie.pl