| A A A |
<
 
>  

Zofia Chmiel

Rocznik 1929

Tajne nauczanie w powiecie niżańskim przez pryzmat jednej z uczennic.


 

Tajne nauczanie na niżańskim terenie

Opiszę tajne nauczanie, w jakim uczestniczyłam od 1940 roku aż do „wyzwolenia” przez Armię Radziecką w 1945 roku na naszym niżańskim terenie. Tajne nauczanie z zakresu szkoły średniej i pełnej powszechnej w powiecie niżańskim rozpoczęło się w listopadzie 1939 roku. Nauczanie rozpoczął zespół nauczycieli szkoły średniej w Nisku. Już podczas pobytu w rzeszowskim więzieniu w listopadzie 1939 roku nauczyciele: Wacław Górski, Kazimierz Rup, Witold Habdank-Kossowski, Zdzisław Londoński i Oskar Schmidt w czasie prowadzonych ze sobą rozmów ustalili, że któremu z nich uda się wyjść z więzienia, ten podejmie pracę z młodzieżą. W niedługim czasie zespół profesorów w składzie Górski, Kossowski, Londoński, Schmidt i Rup zebrał się w Nisku i ustalił wytyczne dla działalności nauczycielskiej w powiecie niżańskim i tarnobrzeskim. Nie ujawniając swoich nazwisk ani funkcji sformułowano stwierdzenie, że państwo polskie mimo najazdu hitlerowskiego nie przestało istnieć, i że prowadzenie tajnego nauczania pozostawia się polskim władzom. W związku z tym zaleca się zabezpieczenie podręczników szkolnych, bibliotek i pomocy szkolnych. Następnie z inicjatywy i pod kierunkiem tego zespołu stanowiącego zakonspirowane kierownictwo polskiej szkoły, tworzyły się komplety gimnazjalne i licealne w miastach: Stalowej Woli, Nisku, Rudniku i Ulanowie, a później we wsiach: Pysznicy, Kopkach, Zarzeczu, Bielinach, Kurzynie i Kamieniu.

W 1942 roku, na wniosek Okręgowej Komisji Oświaty w Krakowie, została zatwierdzona Powiatowa Komisja Oświaty i Kultury w składzie: Kazimierz Rup, przewodniczący z Wólki Tanewskiej, Wacław Górski, Antoni Sawicki i Witold Habdank-Kossowski ze Stalowej Woli oraz dr Oskar Schmidt z Niska. W Nisku działali jeszcze prof. Hertel i prof. Suda, a w Ulanowie prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Michał Janik.

U państwa Walerii i Juliana Czarnych

W Rudniku tajne nauczanie rozpoczęło się już w 1940 roku. W klasach VI i VII szkoły powszechnej nauczyciele Stanisława Polańska, Marian Rychel, Julian Czarny, Jan Syrowatka rozszerzali program niemieckich władz szkolnych ucząc matematyki, języka polskiego i biologii. W Rudniku (są to moje własne wspomnienia, w tych wydarzeniach uczestniczyłam przez całą okupację niemiecką) w domu państwa Walerii i Juliana Czarnych była prawdziwa tajna szkoła. Zbierała się tam młodzież, która podzielona była na grupy. W nauczaniu młodzieży starszej brał udział student Uniwersytetu Poznańskiego Wincenty Topoliński, wielce uzdolniony człowiek zwłaszcza w naukach ścisłych, wielki patriota i przyjaciel młodzieży. Został on wypędzony przez Niemców z Poznania i razem z wieloma ludźmi przyjechał transportem i osiedlił się w Rudniku. Lekcjami tajnego nauczania zarabiał również na skromne utrzymanie. Państwo Czarny mieli pięcioro dzieci, a czworo z nich brało udział w tajnym nauczaniu. Nauka odbywała się w określonych dniach i godzinach w jednym pokoju, w grupach od 3 do 6 osób. Do domu wchodziło się przez furtkę od strony lasu. W razie niebezpieczeństwa należało tam uciekać lub przez płot na podwórze sąsiadów. Takie przypadki zdarzały się. Julian Czarny miał stały kontakt z profesorem Kossowskim ze Stalowej Woli, który go często odwiedzał w Rudniku. Kossowski wraz ze swoją żoną prowadził grupy tajnego nauczania klas gimnazjalnych i licealnych w Stalowej Woli. W okresie od 1942 do 1945 roku na tajne nauczanie do domu Czarnych uczęszczało około 40 osób. Drugim punktem tajnego nauczania w Rudniku był dawny dom Jana Syrowatki. Oto pisemna relacja mojego męża Zdzisława Chmiela: „Należałem do dziesięcioosobowej grupy prof. Jana Syrowatki, w której odbywało się nauczanie z zakresu młodszych i starszych klas gimnazjalnych. Syrowatka nauczał języka polskiego, niemieckiego, historii i geografii. Był doskonałym polonistą i świetnie znał niemiecki. Można było godzinami słuchać jego wykładów z literatury polskiej. Tak się tym emocjonował, że przedłużał nieraz czas lekcji. Zapominaliśmy wtedy, że za oknem jest wojna i Niemcy, bo w pokoju było tak spokojnie i rodzinnie. Zapominaliśmy o tym, że w tym spokojnym domu wszyscy siedzą na przysłowiowej beczce prochu. W różnych schowkach ukryte były tam tajne gazetki. Jedne z nich pt. „Wieści” Jan Syrowatka przywoził od księdza z Giedlarowej. Inne gazetki, jakie można było tam znaleźć to m.in. „Na szaniec” i „Biuletyn Informacyjny AK-NOW”.

Około 150 metrów od domu był posterunek niemieckiej żandarmerii, a trochę dalej w szkole od maja 1944 roku kwaterował batalion niemieckiego wojska i sztab obrony Sanu. W takim to klimacie i warunkach nasza grupa miała lekcje tajnego nauczania.

Drugim moim nauczycielem był kleryk Józef Reichert. Po maturze, którą zdał w 1935 roku w Nisku, odbywał w 1936 roku służbę wojskową w Oficerskiej Szkole Rezerwy Piechoty w Zambrowie. Wybuch wojny zastał go na III roku teologii. Od 1940 roku przebywał w Rudniku u swojej rodziny, u Syrowatków. Był nauczycielem tajnego nauczania, należał do organizacji podziemnej AK-NOW. Miał pseudonim „Szary”. Prowadził kolportaż prasy podziemnej. Współpracował z oddziałem partyzanckim AK-NOW. Był łącznikiem z Komendą Główną w Warszawie. Na tajnym nauczaniu uczył nas łaciny, matematyki, fizyki i chemii. Lekcje z nim odbywały się w domu u Syrowatków. W 1945 roku ukrywał się, był poszukiwany przez UB i NKWD. W 1947 roku ponownie podjął studia teologiczne i w 1949 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Zmarł w 1986 roku i pochowany został na rudnickim cmentarzu.

Była jeszcze w rudniku grupa starszej młodzieży w liczbie około dziesięciu osób, które dojeżdżały na tajne komplety do Niska i Stalowej Woli. Były również pojedyncze osoby, których nauczanie prowadzili ks. Adam Wojnarowski i ks. Antoni Reizer. Razem w tajnym nauczaniu w Rudniku nad Sanem w czasie okupacji niemieckiej brało udział około 60 osób. Wszyscy oni po wojnie zdali maturę, ukończyli wyższe studia i pracowali na różnych, często wysokich stanowiskach Polski powojennej.
odzieĹź reklamowa, Sitodruk Warszawa
design: studiobakalie.pl