Józef Bondyra - działacz Solidarności. Założył koła NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność w gminie Tyszowce. Jego dom był miejscem zjazdów działaczy Solidarności. Tam też, drukowano biuletyny, plakaty i ulotki na potrzeby opozycji. Aresztowany po strajku w Zamościu siedział w więzieniu w Krasnymstawie, Lublinie i Włodawie. 18 listopada 1984 w jego gospodarstwie podłożono ogień. Funkcjonariusze SB dopilnowali żeby budynek spłonął. Dziś Bondyrowie dalej mieszkają we wsi Przewale. Prowadzą gospodarstwo rolne. |
Józef BondyraRocznik 1947Opozycjoniści prześladowani przez SB Strajk w ZamościuUrodziłem się w Przewalu, gdzie mieszkam z rodziną do dzisiaj. W roku 1980 założyłem trzy koła NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność w gminie Tyszowce. Zostałem przewodniczącym Komitetu Gminy. W moim domu odbywały się zjazdy i spotkania, tutaj też, za pomocą niezawodnego wałka od pralki, drukowaliśmy biuletyn, plakaty, ulotki . Zanim zostałem członkiem Krajowego Związku Solidarności w 1981 roku, działałem w Solidarności w Zamościu. W 1981 roku, podczas strajku w Zamościu, byłem internowany. Więziono mnie w sumie kilka miesięcy w więzieniach w Krasnymstawie, Lublinie i Włodawie.
PożarW połowie listopada było już szaro na dworze. Dlatego wracając po południu z dziećmi z wywiadówki nie zauważyłam dymu unoszącego się nad budynkami gospodarczymi. Kiedy wreszcie go zauważyłam, cała stodoła z maszynami rolniczymi i zbożem już się paliła. Myślę, że ogień został podłożony od środka. 18 listopada 1984 roku mąż był na zjeździe Solidarności w Warszawie. Zostałam sama z dziećmi i ojcem, którego przywieziono ze szpitala po przebytym zawale. To był duży pożar. SB - ecy otoczyli gospodarstwo i nikomu nie pozwalali nas ratować. Mówili do naszych sąsiadów: Po męża przyjeżdżali zawsze przed świętami patriotycznymi i kościelnymi. Służba Bezpieczeństwa i milicja najpierw okrążała dom, później robiła rewizję. Przeważnie zabierali męża na 48 godzin. Rano, 29 kwietnia 1983 roku przyjechało SB. Mąż miał właśnie wrócić do domu. Wysłałam kogoś, żeby go zatrzymał w drodze, a sama pozamykałam wszystkie wejścia. Ponieważ SB-ecy nie mogli dostać się drzwiami, zaczęli włamywać się oknem do piwnicy. Wzięłam do ręki palmę, wodę święconą i wyszłam na balkon żeby ich pokropić. Wołałam przy tym: Innym razem przyjechali zastając mnie podczas pracy w gospodarstwie. Nie chciałam im oddać męża – obrzuciłam zomowca gnojem, a później rzuciłam się na niego z widłami, ganiając go po podwórku. Dostałam 2 lata w zawieszeniu. |